bo kto by spamiętał więcej niż trzy? ja z moją dziurawą głową z całą pewnością - nie.

wypijam kawę i zabieram się, zabieram, zabieram.. obudziłam się przed jedenastą. nie wiem, kiedy ostatnio pozwoliłam sobie na taką rozpustę w łóżku..

za oknem kawałki nieba z ponurą determinacją bombardują ziemię.. na stole w salonie leniwie rozkwitają tulipany z soboty..

w głowie, oprócz katastrofalnego zniechęcenia do czynności tylko ocierających się o ogólne pojęcie konstruktywności: ból. w nosie - gluty. wstrzykuję sobie jakieś paskudne lekarstwo, staram się, żeby codziennie. raz jeden mi się nie udało wytrwać w systematyczności tej czynności. i teraz nie wiem, bo pani doktor ostrzegała, żeby nie robić przerw. nie robię przerw. niechcący w rutynę wkradła się, przez przypadek i zupełnie poza moją dobrą wolą - jedna jedyna przerwa. a teraz wstrzykuję je sobie nocą, przed zaśnięciem, gdyż zauważyłam, że straszliwie zamula i usypia. zapewne i ta dzisiejsza łóżkowa rozpusta spowodowana była lekiem.. który, notabene, chyba nie pomaga, bo ciągle: w głowie ten ból, w nosie te gluty..

jutro każę się zawieźć rano na badanie krwi. z dwutygodniowym opóźnieniem. doktor, tym razem pan, zapisał mi to badanie, zaznaczając na karteczce jakieś takie, że jak pokazałam tę kartkę pani w klinice, która prawie pod domem, za drobną opłatą, mogła mnie zbadać od ręki, to się pani za głowę załapała. że raz na dziesięć lat ktoś przychodzi z tym badaniem. i że u nich nie zrobię. i że ona nawet nie wie, gdzie mogą mi to zbadać.. a kiedy pan doktor mówił: dziecino, to tylko nerwica - jakoś tak nic nie wskazywało, że zechce mi zbadać krew pod jakimś egzotycznym kątem.. dał mi jakieś prochy, powiedział, że to jeszcze nie psychotropy. ale strasznie zamulały, więc przestałam brać.. zamieniłam na zamulające lekarstwo wstrzykiwane do nosa - na zatoki..

marzną mi stopy, więc kradnę nieswoje skarpety z nieswojej szuflady..

właśnie dzwoniła mama: w sobotę będę się przysługiwać ludzkości..

Dodaj komentarz

wczoraj ubzdurałam sobie coś - przerażającego, na pierwszy rzut oka. o własnym zdrowiu. i stąd nowa kategoria, bo czasem i mnie dopada demon powszechnej w polsce hipochondrii. to kołatanie serca. przerażające tym bardziej, kiedy zdałam sobie sprawę, że pojawiło się jakoś w związku z którymś kolejnym przeziębieniem. nie wszystkie przeziębienia jestem w stanie wyleżeć należycie. no i to kołatanie serca. to dziwne uczucie, jakby mi się klatka piersiowa zapadała od środka. ciśnienie w zasadzie w normie. tylko tętno nieregularne.. tym razem nie obejdzie się bez wizyty u lekarza - hipochondria czy nie. należy mi się z enefzetu - dla ukojenia spanikowanych nerwów: wizyta. tylko kiedy? no kiedy? może jutro rano?

Dodaj komentarz

Archiwum

Kategorie

Linki

Powered by Jogger.PL and Tarski · Ported by alberht